poniedziałek, 29 grudnia 2014

Jadłospis na 7 pierwszych dni

Większość z odchudzających się osób posiada podstawową wiedzę na temat warunków jakie trzeba spełnić aby schudnąć:

  •     Spożywamy 5 małych posiłków podczas dnia
  •     Włączamy aktywność fizyczną
  •     Pijemy bardzo dużo wody mineralnej niegazowanej przynajmniej 2 litry…
Teoria teorią a efekty bywają różne… Wiedza a zastosowanie tych trzech zasad to dwie różne sprawy. Przecież w dzisiejszych czasach tak trudno znaleźć czas na zjedzenie 5 posiłków – nie mówiąc o czasie na ich przygotowanie… A jak wracam po pracy to dziećmi muszę się zająć i na siłownię czasu brakuje.


Nie jedna z Pań przyzna, że faza cyklu miesiączkowego w jakiej się znajduje wpływa na jej nastrój oraz apetyt. U kobiet hormony szaleją bardziej niż u Panów.


Postaram się odnieść do wszystkich wyżej wymienionych czynników wpływających na naszą wagę.

Dobre śniadanie to podstawa!



Od poniedziałku zaczynamy, na śniadanie będziemy spożywać:


3 łyżki owsianki (podam na nią przepis)
250 ml kefiru naturalnego


Dlaczego taki zestaw?

Po pierwsze musimy dostarczyć sobie sporo błonnika, bardzo często podczas procesu odchudzania dopadają nas zaparcia. Włókna błonnika wypełnią nasz żołądek przez co długo nie będziemy odczuwać głodu. Po drugie potrzebujemy energii do działania na cały dzień a tą czerpiemy z węglowodanów.


Po 3-4 godzinach drugie śniadanie:



1 średniej wielkości grejpfrut


Obiad:



½ paczki kaszy gryczanej (chodzi mi o woreczek 100g)

Surówka z kiszonej kapusty i 1 łyżki oleju lnianego (dowolna ilość)

Ok 100g ryba zrobiona na parze (z ziołami)


Podwieczorek


5 orzechów włoskich (oczywiście bez skorupek)

Kolacja


1 jajko na twardo

1 ogórek kiszony


Zamierzam wypić 2-3 litrów wody dziennie.



Postaram się zastosować tą dietę przez cały tydzień, bardzo się postaram…, tym razem na pewno mi się uda, mam w końcu kogoś kto będzie walczył razem ze mną o lepszą sylwetkę – CIEBIE :)

Jadłospis ten planuję stosować od poniedziałku przez 7 dni, w następny weekend dokonam pomiaru mojej wagi i powiem ile udało mi się schudnąć i czy w ogóle coś się udało.

Problem w tym, że prób odchudzania podejmowałam już setki i mój metabolizm jest rozchwiany. Pora roku w jakiej się znajdujemy, mała ilość światła oraz czynniki osobiste wpędzaj mnie w gorszy nastrój… A kiedy się objadamy? Jak mamy „dołka”. Nie mniej jednak bardzo się postaram.

Podsumowując z tym jadłospisem startuję w poniedziałek 29.12.2014, rano dokonam pomiaru masy ciała i podam na blogu wagę. Ponowne ważenie po tygodniu.

Jeszcze jedna bardzo istotna rzecz, nie zalecam codziennego ważenia. Nie jednokrotnie było tak, że waga wahała się między poszczególnymi dniami nawet o 1 kg. To nie tłuszcz, tylko woda, która się zatrzymała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz