Większość z odchudzających się
osób posiada podstawową wiedzę na temat warunków jakie trzeba spełnić aby
schudnąć:
- Spożywamy 5 małych posiłków podczas dnia
- Włączamy aktywność fizyczną
- Pijemy bardzo dużo wody mineralnej niegazowanej przynajmniej 2 litry…
Teoria teorią a
efekty bywają różne… Wiedza a zastosowanie tych trzech zasad to dwie różne
sprawy. Przecież w dzisiejszych czasach tak trudno znaleźć czas na zjedzenie 5
posiłków – nie mówiąc o czasie na ich przygotowanie… A jak wracam po pracy to dziećmi
muszę się zająć i na siłownię czasu brakuje.
Nie jedna z Pań
przyzna, że faza cyklu miesiączkowego w jakiej się znajduje wpływa na jej
nastrój oraz apetyt. U kobiet hormony szaleją bardziej niż u Panów.
Postaram się
odnieść do wszystkich wyżej wymienionych czynników wpływających na naszą wagę.
Dobre śniadanie to podstawa!
Od poniedziałku
zaczynamy, na śniadanie będziemy spożywać:
3 łyżki owsianki (podam na nią przepis)
250 ml kefiru naturalnego
Dlaczego taki
zestaw?
Po pierwsze
musimy dostarczyć sobie sporo błonnika, bardzo często podczas procesu
odchudzania dopadają nas zaparcia. Włókna błonnika wypełnią nasz żołądek przez
co długo nie będziemy odczuwać głodu. Po drugie potrzebujemy energii do działania
na cały dzień a tą czerpiemy z węglowodanów.
Po 3-4 godzinach drugie śniadanie:
1 średniej
wielkości grejpfrut
Obiad:
½ paczki kaszy
gryczanej (chodzi mi o woreczek 100g)
Surówka z
kiszonej kapusty i 1 łyżki oleju lnianego (dowolna ilość)
Ok 100g ryba zrobiona
na parze (z ziołami)
Podwieczorek
5 orzechów włoskich (oczywiście
bez skorupek)
Kolacja
1 jajko na twardo
1 ogórek kiszony
Zamierzam wypić 2-3 litrów wody
dziennie.
Postaram się zastosować tą dietę
przez cały tydzień, bardzo się postaram…, tym razem na pewno mi się uda, mam w
końcu kogoś kto będzie walczył razem ze mną o lepszą sylwetkę – CIEBIE :)
Jadłospis ten planuję stosować od
poniedziałku przez 7 dni, w następny weekend dokonam pomiaru mojej wagi i powiem
ile udało mi się schudnąć i czy w ogóle coś się udało.
Problem w tym, że prób
odchudzania podejmowałam już setki i mój metabolizm jest rozchwiany. Pora roku
w jakiej się znajdujemy, mała ilość światła oraz czynniki osobiste wpędzaj mnie
w gorszy nastrój… A kiedy się objadamy? Jak mamy „dołka”. Nie mniej jednak
bardzo się postaram.
Podsumowując z tym jadłospisem
startuję w poniedziałek 29.12.2014, rano dokonam pomiaru masy ciała i podam na
blogu wagę. Ponowne ważenie po tygodniu.
Jeszcze jedna bardzo istotna
rzecz, nie zalecam codziennego ważenia. Nie jednokrotnie było tak, że waga wahała
się między poszczególnymi dniami nawet o 1 kg. To nie tłuszcz, tylko woda,
która się zatrzymała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz